GP Australii 2017

                        Nadeszła wiosna, a wraz z nią nowy sezon w F1. W tym roku na szczęście przerwa między sezonami minęła bardzo szybko. Nie wiem jak wy, ale ja ani się nie obejrzałam, a tu już Formuła 1 powróciła. 

GP_Australii_36

źródło zdjęcia

Niestety niedzielny wyścig bez rewelacji. Niewiele działo się na torze, ale i takie GP Australii mieliśmy okazję już oglądać. Generalnie jeśli chodzi o układ w stawce, to bez większych zmian. Można przypuszczać, że początek sezonu będzie należał do Mercedesa i Ferrari. Zespól z Maranello nie próżnował zimą. Bolid Ferrari stał się poważną konkurencją dla Mercedesa i pod tym względem to może być bardzo ciekawy sezon. Jeśli chodzi o dalsze miejsca, tu walka rozegra się między Red Bullem a Williamsem. Jednak wiadomo, to tylko przypuszczenia, długi sezon przecież przed nami i jeszcze wszystko może się zdarzyć. I oby tak było!

Wyścig inaugurujący i zwycięstwo Sebastiana Vettela. Po niezbyt udanym ubiegłorocznym sezonie radość była ogromna. Trzeba przyznać, Ferrari jest szybkie, ale na to zwycięstwo złożyło się kilka czynników. Przede wszystkim pech Lewisa Hamiltona. Źle dobrana strategia i zbyt szybki zjazd do boksów sprawiły, że Brytyjczyk na wiele okrążeń utknął za Maxem Verstapenem. W tym czasie Vettel zdążył odrobić stratę i wyprzedzić Hamiltona. No cóż bywa i tak. 

Zapowiada się ciekawa walka między Ferrari a Mercedesem. Zobaczymy tylko jak długo Ferrari dotrzyma kroku Mercedesowi, żeby tylko nie skończyło się to tak jak w roku ubiegłym. Poza tym sezon może okazać się dość nudny. Wyprzedzanie nowymi bolidami jest utrudnione, opony są bardziej trwałe, a DRS już niewiele daje. 

Na koniec jak zwykle wypadałoby napisać coś o Fernando Alonso. Problem w tym, że zupełnie wiem co. Do tej pory zawsze miałam nadzieję, że będzie lepiej, bo przecież było. Ostatni sezon nie był najgorszy w wykonaniu duetu McLaren-Honda. Tym bardziej że Alonso wielokrotnie pokazywał jak zrobić coś z niczego. W tym sezonie nadziei już nie ma. Nie zdziwię się jeśli Hiszpan opuści zespół w środku sezonu. Tylko gdzie wtedy pójdzie? Czarno to widzę, nie tak miało być. Jest mi bardzo smutno z tego powodu, bo Alonso stać jeszcze na bardzo wiele, ale niestety szczęście się od niego odwróciło. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s