Mam nadzieję, że nie zapomnieliście o wczorajszej nocy muzeów. Ja, mimo zbliżających się egzaminów, nie mogłam opuścić takiego wydarzenia. Wrocławskie ulice były wczoraj zatłoczone bardziej niż zwykle. Muzea odwiedzały całe rodziny, sporo było też obcokrajowców. Późna pora nikomu nie przeszkadzała.
W sumie zwiedziliśmy cztery wrocławskie muzea. Pierwszym naszym celem było Muzeum Narodowe. Mimo ogromnej liczby osób, bardzo nam się podobało. Największe wrażenie zrobiła na nas chyba wystawa współczesna. Niestety nie mam zdjęć, bo aparat został w domu:( Później poszliśmy jeszcze do BWA Awangardy, Muzeum Poczty i do Ratusza. W Awangardzie urzekła nas wystawa rowerów. Do obejrzenia były nie tylko rowery, ale też obrazy i krótkie filmy. Wszystko o tej samej tematyce. Na tym skończyło się nasze zwiedzanie. Byliśmy tak zmęczeni, że ciepłe łóżko było naszym jedynym marzeniem. Szczerze powiedziawszy nie lubię muzeów, oglądanie wystaw zwykle mnie nudzi. Tym razem było inaczej. Noc muzeów to wspaniałe przeżycie. Jeśli w tym roku wam się nie udało, pamiętajcie o niej za rok! Jeżeli nie chcecie czekać tak długo, w galerii Awangarda przy ulicy Wita Stwosza co środę wejście jest darmowe!
Tyle o muzeum. Moją propozycją na dziś są cytrynowe babeczki. Piekłam je już jakiś czas temu. Jednak myślę, że będą idealne na nadchodzące ciepłe dni. Nam najbardziej smakowały kiedy były jeszcze ciepłe. Aromat cytrynowy był wtedy najbardziej intensywny. Babeczki nie należą do tych lekkich i puszystych. Są miękkie i wilgotne. Na drugi dzień zrobiły się zbite, dlatego najlepiej zjeść je od razu po upieczeniu. Polecam szczególnie amatorom cytrynowych wypieków. Przepis znalazłam na blogu dorotus.

Składniki:
- 1 szklanka mąki
- 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
- szczypta soli
- 3/4 szklanki cukru
- 60g miękkiego masła
- 2 jajka
- 6 łyżek jogurtu naturalnego
- sok z jednej cytryny
- skórka otarta z dwóch cytryn
- cukier puder do oprószenia
Wykonanie:
Mąkę, proszek i sól wymieszać w jednym naczyniu. Mikserem zmiksować masło z cukrem, aż będzie kremowe. Następnie powoli wbijać jajka, dalej miksując. Do masy maślanej na przemian wsypywać suche składniki, wlewać maślankę, na końcu sok i skórkę z cytryny.
Formę do muffinek wyłożyć papilotkami. Formę wypełnić prawie do pełna. Babeczki nie urosną bardzo duże. Ja swoich papilotek nie wypełniałam do pełna, bo byłyby zbyt wysokie. Wy możecie zrobić je, jak tylko chcecie. Polecam użycie foremek w kształcie różyczek, serduszek itp.
Piec w temperaturze 1800C przez 15-18 minut. Po ostudzeniu oprószyć cukrem pudrem.
