GP Węgier

                       Wyścig na torze pod Budapesztem tym razem nie przyniósł nam niespodzianek. Nie da się ukryć, że nie był to najbardziej emocjonujący weekend. Po raz drugi w tym sezonie zwycięstwo odniósł Lewis Hamilton. Tuż za nim do mety dojechali kierowcy Lotusa, Kimi Raikkonen i Romain Grosjean.

Zacznijmy jednak od początku. W dość spokojnych kwalifikacjach pole position wywalczył Lewis Hamilton. Niespodziankę sprawił natomiast Bruno Senna, który po raz pierwszy w tym sezonie awansował do Q3. To nie były udane kwalifikacje dla Michaela Schumachera, który w Q2 uzyskał 17 czas i nie zakwalifikował się do Q3.

Niedzielny wyścig rozpoczął się pechowo dla Schumiego. Tuż przed startem silnik w jego bolidzie nieoczekiwanie zgasł. Jak się później okazało, Schumacher musiał zgasić silnik w powodu przegrzania. Charlie Whiting zdecydował o kolejnym okrążeniu formujący, a bolid Niemca zepchnięto do pit lane. Nie był to jednak koniec problemów. Niedługo później na Schumachera nałożono karę za przekroczenie prędkości w alei serwisowej. Ostatecznie Schumacher musiał zrezygnować z dalszego ścigania.

Tymczasem na przodzie stawki, tuż po starcie prowadzenie w wyścigu pewnie utrzymał Lewis Hamilton. Za nim jechał Romain Grosjean, Jenson Button i Sebastian Vettel. Niestety niedzielny wyścig był bardzo ubogi jeśli chodzi o manewry wyprzedzania. Wszelkie zmiany pozycji w stawce związane były tylko z pit stopami i zużyciem opon. Szkoda, bo w ostatnim czasie Formuła1 przyzwyczaiła nas do bardziej emocjonujących wyścigów.

Po GP Węgier cały świat Formuły1 udaje się na długie, bo aż miesięczne wakacje. Także fabryki zespołów zostaną zamknięte na dwa tygodnie. Wszystkim należy się zasłużony odpoczynek. Kolejny wyścig dopiero na początku września na legendarnym torze Spa w Belgii.

zdjęcie

Dodaj komentarz