Właśnie dla takich wyścigów warto oglądać F1. Z wyścigu na wyścig emocje są coraz większe. Coś mi mówi, że to będzie bardzo udany sezon.
Zacznijmy więc od początku, czyli od startu. To zdecydowanie był kluczowy moment wyścigu. Mam tu na myśli oczywiście manewr Kwiata, który bardzo odważnie przebił się po pierwszych zakrętach na trzecią lokatę. Tym samym zamykając drogę Vettelowi, który zmuszony do zmiany linii jazdy, uderzył w bolid Kimiego Raikkonena. Fin stracił przednie skrzydło, które później cała stawka starała się ominąć. Dalej wszystko potoczyło się jak lawina.
Prawdziwa burza tak naprawdę rozpętała się po wyścigu. Chodzi oczywiście o wymianę zdań między Vettelem a Kwiatem do której doszło tuż przed podium. Generalnie nie darzę Vettela sympatią, ale tutaj muszę przyznać mu rację. Manewr Kwiata był zbyt agresywny i tak naprawdę kierowca sam miał dużo szczęścia, że nie skończyło się to inaczej. Samo zachowanie Vettela i sposób zwrócenia uwagi był jednak mało profesjonalny. Można było załatwić to inaczej, nie ośmieszając kolegi na oczach całego świata.
Drugi kierowca Red Bulla, Daniel Riccardo wystartował natomiast bezbłędnie. Zupełnie nieoczekiwanie już po pierwszym zakręcie znalazł się przed Rosbergiem. Radość nie trwała długo. Już na trzecim okrążeniu w bolidzie Daniela pękła opona. I tak kierowca musiał zadowolić się ostatecznie czwartym miejscem. Nie zmienia to faktu, że Red Bull radzi sobie coraz lepiej. Dobra forma podczas całego weekendu to nie przypadek. Czyżby zespół powracał do gry. Oby. Dominacja Mercedesa nie jest dobra dla F1. Większa liczba teamów na podobnym poziomie, oznacza rywalizację. Tego właśnie przecież wyczekujemy.
Dla Lewisa Hamiltona to nie był łatwy wyścig. Pech nie opuszcza Brytyjczyka od początku sezonu. Stłuczka na starcie i niezliczona ilość pit stopów. W tej sytuacji siódme miejsce to nie najgorszy rezultat. Pamiętajmy że sezon dopiero się rozpoczął. Lewis Hamilton nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Mimo wszystko forma McLarena napawa optymizmem. Powoli ekipa staje się zespołem środka stawki. Szkoda tylko, że trwa to wszystko tak długo. No nic, poczekamy, byle nie za długo. Chciałabym zobaczyć jeszcze Fernando Alonso na podium.
To tyle z mojej strony. Kolejny wyścig już za niespełna dwa tygodnie, w Rosji.
